środa, 2 lipca 2014

Co poszkodowany ma na swoją obronę

Tekst archiwalny

   Jeden ze znajomych po dokładnym zapoznaniu się z moją ZUS-owską golgotą, rzekł:

   - Miałeś pecha, trafiłeś na idiotów, ale czy nie obawiasz się, że pisząc o tym wprost możesz zostać oskarżony przez nich o znieważenie?

   Przypomniałem mu, że już byłem: niemal dokładnie rok temu - u progu wiosny 2007 - dyrektor wrocławskiego ZUS Antoni Malaka doniósł na mnie do prokuratury. Skończyło się na przesłuchaniu mnie w charakterze świadka przez policjanta śledczego.

   - Marzy mi się - dodałem w rozmowie ze znajomym - występ w sądzie w roli oskarżonego. Chętnie odpowiedziałbym tam zwłaszcza na pytanie: „Co pokrzywdzony przez ZUS ma na swoją obronę?”.

   Roześmialiśmy się obaj.

04.2008