Najsampierw dwa teksty archiwalne z mojego
ocenzurowango w całości „Bloga weredyka”
SĘDZIOWSKA „POMOCNA DŁOŃ”
Mało kto wie, że w gmachu wrocławskich sądów przy Podwalu znajduje się również
siedziba Fundacji „Pomocna dłoń”. Istnieje ona już ponad 8 lat.
Głównym celem statutowym tej nikogo nie zatrudniającej na etatcie i nie
prowadzącej żadnej działalności gospodarczej organizacji pożytku
publicznego jest ratowanie zdrowia i życia ludzi (zwłaszcza dzieci)
poprzez wspieranie chorych wymagających nowoczesnego diagnozowania i leczenia,
w tym finansowanie zakupów leków oraz specjalistycznego sprzętu medycznego i
rehabilitacyjnego.
W najnowszym sprawozdaniu zapisano, że w roku 2010 fundacja
przyjęła świadczenia pieniężne od ofiarodawców w łącznej kwocie 47.073,51 zł.
Zarazem udzieliła pomocy potrzebującym na sumę 51.300 zł, wykorzystując
też kasowe rezerwy z lat poprzednich.
Obecnie prezesem sześcioosobowego zarządu fundacji jest Małgorzata Brulińska
(wiceprezes Sądu Okręgowego we Wrocławiu), a wiceprezesem – Beata Stachowiak
(sędzia tamże). Natomiast jedną z trojga członków komisji rewizyjnej jest
Urszula Kubowska-Pieniążek (zastępca przewodniczącego Wydziału Cywilnego
Odwoławczego SO).
Wymienione po nazwisku to te same osoby, które w sprawie moich roszczeń
finansowych wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dały się poznać ze swej przestępczej niezawisłości od
ustaw. A tu proszę: tylko pogratulować im dobrego serca!
PS. Początkowo chciałem się trochę powyzłośliwiać, ale podczas redagowania wpisu
udzieliłem sobie reprymendy: „Pismaku, nie bądź sędzią – zachowuj się
przyzwoicie”. Poskutkowało…
06.2011
DR JEKYLL & MR HYDE BYWA W KAŻDYM
Czy
można być uosobieniem dobra i zła zarazem? Sędzie Urszula Kubowska-Pieniążek i
Beata Stachowiak, kierujące Wydziałem Cywilnym Odwoławczym Sądu Okręgowego we
Wrocławiu (od miesiąca ta pierwsza jest przewodniczącą, druga – jej
zastępczynią), dowodzą czynami, że i owszem.
Prywatnie
Kubowską-Pieniążek i Stachowiak stać na okazywanie bliźnim serca – co prawda
niemal wyłącznie z kręgu samych swoich z miejsca pracy, ale jednak. Obie
udzielają się społecznie w działającej już 10 lat Fundacji „Pomocna dłoń”,
która zbiera datki (w 2012 zgromadziła 48.489,65 zł z tytułu 1-proc.
podatku i innych darowizn oraz z odsetek bankowych), po czym przekazuje je (w
2012 wypłaciła świadczenia na łączną kwotę 32.500 zł) potrzebującym, którzy
mają jakieś problemy zdrowotne i jednocześnie ekonomiczne.
Służbowo
Kubowskiej-Pieniążek (członkini komisji rewizyjnej wspomnianego stowarzyszenia)
i Stachowiak (będącej jego wiceprezeską) zdarza się okazywać bliźnim również
nikczemność, zwłaszcza gdy są nimi ludzie im obcy. Przykładem sprawa moich
roszczeń finansowych wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w której –
rozzuchwalone poczuciem własnej bezkarności i niekontrolowaną przez nikogo
spoza ich zawodowej sitwy władzą nad cudzymi losami – orzekły one niezawiśle od
ustaw, za to „w imieniu RP”, że okradzenie mnie z forsy, należnej jako
pokrzywdzonemu bezprawnymi decyzjami ZUS, nie wymaga wznowienia postępowania
sądowego w celu zmiany niesprawiedliwego wyroku (dostałem tylko symboliczne –
nierekompensujące nawet kosztów procesu – zadośćuczynienie za naruszenie dóbr
osobistych, bez jakiegokolwiek odszkodowania za wyliczalne co do grosza szkody
materialne).
Widocznie
w każdym z nas, bez względu na płeć, jest i doktor Jekyll, i pan Hyde…
05.2013
A teraz dopisek jak najbardziej aktualny.
Zupełnie innym punktem
widzenia dzieli się ze mną pewien – znany z imienia i nazwiska – inny
pokrzywdzony przez wrocławskich sędziów, który w przeciwieństwie do mnie zna
się na biznesie. Mężczyzna ten, działacz Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego,
próbuje wyjaśniać m.in., czy Fundacja „Pomocna dłoń” ma jakiś związek z dziwnym orzecznictwem w sprawach windykacji długów. W kręgu zainteresowania "detektywa" są: Urszula Kubowska-Pieniążek i jej mąż, były sędzia Sądu Apelacyjnego we
Wrocławiu, obecnie radca prawny Zdzisław Pieniążek. Będzie afera?